W środę, 7 października, przypada święto Matki Bożej Różańcowej.

Okolicznościowe kazania z tej okazji podczas Mszy o godz. 12.00, 18.00 i 19.30 wygłosi o. Krzysztof Pałys.

Podczas Mszy o godz. 18.00 przyjęcie nowych osób do Bractwa Różańcowego.

 


Cud pod Lepanto

Święto Matki Bożej Różańcowej upamiętnia zwycięską bitwę morską floty chrześcijańskiej z Turkami pod Lepanto, stoczoną 7 października 1571 roku, która powstrzymała inwazję muzułmanów na Europę. Przed decydującym starciem papież św. Pius V, dominikanin, polecił wiernym odmawianie modlitwy różańcowej, a po zwycięstwie uczynił dzień 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej. W dowód wdzięczności uczestniczący w bitwie Wenecjanie na wybudowanej przez siebie kaplicy dziękczynnej umieścili napis: Nie odwaga, nie broń, nie dowódcy, ale Maria różańcowa dała nam zwycięstwo.

Po kolejnym zwycięstwie nad Turkami, odniesionym w 1716 roku pod Belgradem, papież Klemens XI rozszerzył święto Matki Bożej Różańcowej na cały Kościół. Natomiast papież Leon XIII w roku 1885 polecił odmawianie Różańca przez cały październik i wprowadził do Litanii Loretańskiej wezwanie Królowo różańca świętego, módl się za nami.

Legenda o przekazaniu Różańca Świętego Dominikowi

Pewnego dnia odezwał się Anioł Boży do św. Dominika w te słowa: “Sługo Boży, Pan pobłogosławi twojemu przedsięwzięciu, z jakim się nosisz co do świętego różańca i posłał mnie do ciebie, abym tobie oznajmił zdarzenie z ową różą, którą przyjąłeś jako godło rozszerzanego przez cię nabożeństwa.

Krwawa ofiara krzyżowa spełniła się już była, a Najświętsza Panna trzymała właśnie w objęciach Swoich martwe Ciało Swego Boskiego Syna, gdy wtem uwagę Jej zwrócono, że już czas, aby Syn Jej był do grobu zaniesiony. «O zaczekajcie jeszcze chwilkę, rzecze Ona – niech jeszcze wpatruję się nieco w Mego Ukochanego Synaczka i zdejmę z podziurawionej głowy i skroni koronę cierniową, którą ze sobą chcę zabrać i jako najdroższy skarb przechowywać».

I zaczęła zaraz delikatną Swą ręką odłączać skrzepłą krwią spojone włosy, aby bolesną koronę swobodnie zdjąć mogła. Gdy już Matka Jezusa ostatni cierń, jaki daleko głębiej niż inne utkwił w świętej głowie, wyjmowała, opanował Ją taki ogrom boleści tkliwej, że czuła się bliską omdlenia. Wtem spojrzy około siebie i ujrzy jak obok wyjętego ciernia cudownie różyczka wyrosła i zakwitła.

Na widok taki nabrała Najświętsza Matka nowych sił i nadziei, zwyciężając nadmiar boleści Swego Serca. «Bądź błogosławioną, zawoła – ty ukochana, od Krwi mego Syna zaczerwieniona różo! spoczywaj na moim sercu jako zadatek (rękojmia) miłości i ufności».

I to mówiąc uszczknęła ową różę cudowną i schowała ją na sercu.

Potem zwracając się do uczniów Pańskich, oddała im Najświętsze Ciało Chrystusowe celem umieszczenia Go w grobie. A skoro złożono Je w grobie, udała się ze św. Janem w drogę do Swego mieszkania, gdzie całą noc przepędziła na głębokiej żałobie. Gdy nazajutrz św. Jan przyszedł Ją pozdrowić, dając Jej po pierwszy raz słodkie Imię Matki swojej, zapytał Jej:

«Skąd pochodzi ten dziwny zapach róży, jaki tu uczuwam?».

«Dziecko moje» – odrzecze Maryja, «ten wdzięczny zapach pochodzi od maleńkiej róży, którą od wczoraj na moim sercu noszę; jest to podarunek od Jezusa».

«Gdy bowiem wczoraj zdejmowałam Mu koronę cierniową z głowy i czułam się nad wyraz przygniecioną od boleści, tedy On kazał zakwitnąć temu kwiatowi, przypominającemu mi tak żywo Jego słowa, Jego miłość ku ludziom, których oddał mi jako dzieci, jako też przywiódł mi na pamięć Swą obietnicę, że Go wkrótce zobaczę w chwale Jego zmartwychwstania».

Tak mówiła Matka Boska.

W końcu zawitał i dzień Jej chwalebnego Wniebowzięcia. Otóż gdy grób Jej otworzono, nic w nim nie znaleziono jak same róże. Apostołowie podzielili się nimi, by przywodziły im na pamięć owe cnoty, owe łaski i dobroć ich wspólnej Matki Niebieskiej.

A że wiedzieli od św. Jana, co się działo na Kalwarii, zgodzili się wszyscy na to, że róża ma być odtąd symbolem, oznaką miłości Jezusowej względem ludzi”.

Gdy Anioł skończył swe opowiadanie, ukazała się św. Dominikowi Sama Królowa niebios w pełnym blasku światła ukoronowana gwiazdami i rzekła do niego:

“Przyjmuję zaprowadzenie modlitwy różańcowej, i aby ci pokazać, jak mi to ćwiczenie nabożne miłym jest, daję ci ową różę na Golgocie otrzymaną. Nie obawiaj się jej zwiędnienia, ona w nieskończoność się rozmnoży. Rozdzielaj ją pomiędzy wszystkich członków twego zakonu, jako też pomiędzy wszystkie ufające i dobre serca, które zapragną owych róż”.

Po tych słowach znikło widzenie a św. Dominik uczynił, jak mu Matka Najświętsza poleciła, opowiadając Braciom swoim o tym widzeniu.

Św. Dominik uprawiający krzew różany; XVIII w. Lublin

Z krzewieniem różańca świętego w dosłownym tego słowa znaczenie łączy się XVIII-wieczne przedstawienie św. Dominika uprawiającego krzew różany – niespotykane w ikonografii świętego ani w znanej ikonografii różańcowej.

Na obrazie św. Dominik okopuje w ogrodzie krzew obficie kwitnący białymi i czerwonymi różami. Ponad świętym unoszą się w obłokach Matka Boża i rozpięty na drzewie krzyża Chrystus. Mleko płynące z piersi Maryi i krew z ran Zbawiciela spływają na róże. Scena, początkowo zaskakująca swoją dosłownością i prostotą przekazu, jest jednak nośnikiem głębokich, wielowarstwowych treści teologicznych.